Pierwszy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL) strajk generalny i demonstracje uliczne, które miały miejsce pod koniec czerwca 1956 w Poznaniu. Protesty zostały krwawo stłumione przez Ludowe Wojsko Polskie i Milicję Obywatelską, a samo wydarzenie było przez propagandę PRL bagatelizowane jako „wypadki czerwcowe” lub przemilczane. Obecnie przez część historyków i uczestników Czerwca ’56 bywa określany także, jako poznański bunt, rewolta oraz powstanie poznańskie.
Strajk wybuchł rankiem 28 czerwca (w tzw. czarny czwartek) w Zakładach Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań (w latach 1949–1956 noszących nazwę Zakłady Przemysłu Metalowego im. Józefa Stalina Poznań – w skrócie ZISPO) i przerodził się w spontaniczny protest przeciw władzy ludowej.
Do stłumienia demonstracji użyto 10 tys. żołnierzy i 400 czołgów. Oddziałami Ludowego Wojska Polskiego dowodził wywodzący się z Armii Czerwonej generał Stanisław Popławski.
Aresztowania uczestników protestu rozpoczęły się już 28 czerwca, nasiliły się w dniach następnych, przy czym obchodzono się przy nich wyjątkowo brutalnie. Ogółem aresztowano ok. 250 osób, w tym 196 robotników. Intensywne śledztwo połączone z biciem i maltretowaniem podejrzanych, prowadzone przez liczną grupę funkcjonariuszy z Warszawy, miało potwierdzić tezę władz, że sprawcami wydarzeń 28 czerwca byli prowokatorzy z opozycyjnych organizacji i obca agentura. Nie udało się tego jednak udowodnić.
Obrony uczestników wydarzeń czerwcowych, oskarżonych przez prokuraturę o zamach na obowiązujący porządek prawny, podjął się mec. Stanisław Hejmowski, który na sali sądowej oskarżył władze państwowe o ich wywołanie i doprowadzenie do śmierci niewinnych ofiar. W późniejszych latach poddano go licznym represjom, z pozbawieniem prawa wykonywania zawodu włącznie.